Oferta Warmii i Mazur - Szlakami Fortyfikacji

Spokojna, migocząca w słońcu toń jeziora, otoczona zielonym pierścieniem lasów – najlepiej oglądane z pokładu płynącego pod pełnymi żaglami jachtu – tak kojarzą się nam Mazury. Gdy liście opadną z drzew i bliżej przyjrzymy się brzegom, dostrzec możemy szary beton, zionący czernią strzelnic.

Skąd w tej sielankowej krainie złowrogie bunkry? Z pewnością znajdziemy odpowiedź, wędrując Szlakiem Fortyfikacji Mazurskich. Nie każdy wie, że barwna mazurska kraina jezior, lasów i pól, pośród których odnajdziemy liczne zabytki przeszłości, ma zarówno ciekawą, jak również skomplikowaną historię. Świadectwem burzliwych dziejów są niezliczone budowle obronne, wznoszone od średniowiecza aż do czasów II wojny światowej.

Wspaniałe krajobrazy wzgórz i równin rozciętych rynnami jezior i dolinami rzek, z szeroko rozlanymi największymi akwenami Śniardw i Mamr, bagnami i mokradłami skrytymi w gęstwinach lasów. To naturalne walory obronne Warmii i Mazur. Mieszkańcy i władcy tych krain nauczyli się korzystać z takich darów natury, tworząc fortyfikacje, które miały ochronić ich ziemie przed najazdem z zewnątrz. Obszar, którego część stanowiły Mazury i Warmia, przez niemal całą swą historię był enklawą, otoczoną terytoriami obcych państw. Dlatego też Krzyżacy stawiali tu podziwiane po dziś ceglane zamczyska, a wcześniej ziemne wały i drewniane palisady wznosili pogańscy Prusowie. W bliższych nam czasach budowano wały i ceglane mury twierdzy Boyen w Giżycku, natomiast w ubiegłym wieku pojawiły się setki betonowych bunkrów. Wiele z nich owianych jest do dziś złowrogą tajemnicą, szczególnie ogromne, wyglądające niczym olbrzymie omszałe głazy schrony, kryjące sekretne kwatery najwyższych dostojników hitlerowskiej III Rzeszy – z kwaterą Adolfa Hitlera w Gierłoży na czele.

Kiedy dłonie drętwieją już od trzymania steru żaglówki lub opadają ze zmęczenia od wiosłowania w kajaku, zejdźmy na brzeg i ruszmy między bunkry i forty. Nie ma tu min i zasieków z drutu kolczastego. Nie grozi nam nic prócz niezwykłych wrażeń i dumy odkrywcy, gdy trafimy na zapomniane wśród lasów ruiny.

Historia  - kto i dlaczego budował fortyfikacje na Mazurach.

Mazurska ziemia ze swymi jeziorami i puszczami jest nie tylko krainą wspaniałych krajobrazów i dzikiej, nieskażonej przyrody. Już przed wiekami jej mieszkańcy potrafili wykorzystywać naturalne walory obronne tych terenów, budując fortyfikacje i umocnienia.

We wczesnym średniowieczu ziemie dzisiejszej Warmii i Mazur zamieszkiwali Prusowie, spokrewnieni z Litwinami i Łotyszami. Rozdzieleni na liczne plemiona nie byli w stanie oprzeć się sile zakonu krzyżackiego, który założył tu własne, potężne państwo. Rozbita na dzielnice Polska oraz rodzące się dopiero Wielkie Księstwo Litewskie nie stwarzały wówczas wielkiego zagrożenia dla Krzyżaków – wręcz odwrotnie. Krzyżackie wyprawy niszczyły pograniczne ziemie obu krajów. Kiedy jednak w 1386 roku Litwa i Polska połączyły swe siły pod berłem Władysława Jagiełły, szala przesunęła się na korzyść sojuszników. Krzyżacy, otoczeni terytoriami wrogich państw, byli jednak doskonale przygotowani do obrony.

Po wojnie trzynastoletniej z Polską w 1466 roku Krzyżacy utracili Pomorze Gdańskie, nazywane odtąd Prusami Królewskimi, i Warmię. Otoczone ze wszystkich stron państwo Krzyżaków po rozwiązaniu zakonu w Prusach stało się w 1525 roku świeckim księstwem – Prusami Książęcymi, rządzonymi przez dotychczasowego wielkiego mistrza, Albrechta Hohenzollerna.

W 2. połowie XVI wieku Prusy Książęce dostały się pod władzę elektorów Brandenburgii, także wywodzących się z rodu Hohenzollernów. Pozostały jednak obszarem otoczonym terytorium Polski i Litwy. Książęta pruscy byli lennikami króla polskiego, ale wciąż zmierzali do zrzucenia zależności – udało się to w 1657 roku, podczas „potopu szwedzkiego”. Wówczas Fryderyk Wilhelm I wystąpił najpierw przeciw Rzeczpospolitej, stając po stronie Szwedów, a następnie, za cenę niezależności od króla polskiego, porzucił swego sojusznika. Od tej pory kolejnym celem stało się połączenie dwóch członów państwa, rozdzielonych należącymi do Polski Prusami Królewskimi. Plan udało się zrealizować ponad sto lat później, podczas I rozbioru Polski w 1772 roku.

Pod koniec tego samego stulecia, dzięki zagarnięciu Wielkopolski i Mazowsza w wyniku II i III rozbioru Polski, dawne Prusy Książęce wreszcie przestały być trudnym do obrony pasem terytoriów, otoczonym ziemiami wrogich państw.

Stan taki utrzymał się zaledwie do 1807 roku, gdy zwycięskie armie Napoleona wyparły Prusaków z Wielkopolski i Mazowsza. Powstało tam Księstwo Warszawskie i znów od południa oraz wschodu Prusy Wschodnie otaczał nieprzyjaciel. Choć w 1815 roku Napoleon został ostatecznie pokonany, a Księstwo Warszawskie zlikwidowane, to sytuacja strategiczna Prus Wschodnich wcale się nie zmieniła. Większość Księstwa Warszawskiego podlegała od tej chwili Rosji jako Królestwo Polskie. Choć car był sojusznikiem króla pruskiego, to jednak wojskowi pruscy musieli liczyć się z potencjalnym zagrożeniem, jakie dla Prus Wschodnich stwarzał od południa, wschodu i północy potężny sąsiad.

Dlatego też w XIX wieku przystąpiono do budowy licznych obiektów fortyfikacyjnych. Prace fortyfikacyjne prowadzono również po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku. Nowe, silne państwo nie było już zaprzyjaźnione z Rosją, a wkrótce nad całą Europą zawisła groźba wielkiej wojny – terytorium Prus Wschodnich stać się mogło pierwszą ofiarą armii carskiej w przyszłym konflikcie
z Cesarstwem Niemieckim.

W przededniu I wojny światowej Prusy Wschodnie były jedną z najsłabiej rozwiniętych prowincji Niemiec. Położone na dalekich rubieżach, z trudnymi do obrony długimi liniami komunikacyjnymi, łączącymi je z resztą państwa, wystawione były na atak armii carskich od południa i wschodu. Tymczasem w regionie leżały ogromne majątki najważniejszych rodów arystokracji pruskiej, powiązanej z dworem cesarskim i z armią. Z tego względu nie mogło być mowy o odstąpieniu od obrony dalekiej, mało ważnej dla całości państwa prowincji.

W Prusach Wschodnich powstała zatem sieć fortyfikacji i umocnień polowych. Do najważniejszych należała Pozycja Jezior Mazurskich, blokująca przejście ze wschodu na zachód przez strefę Wielkich Jezior. Naturalną barierę tworzyły tu zbiorniki wodne, jednak pomiędzy nimi istniały przesmyki z drogami. Ich zamknięcie na całej przestrzeni między Węgorzewem a Piszem tworzyło barierę o długości przeszło 80 km. W oparciu o starsze umocnienia twierdzy Boyen w Giżycku, stanowiące klucz do całej strefy, utworzono liczne fortyfikacje polowe.

Na północ od linii Wielkich Jezior Mazurskich, między Węgorzewem a bagnistą doliną Pregoły, pozostawało przejście w głąb terytorium Prus Wschodnich aż po ich stolicę w Królewcu (obecnym Kaliningradzie) o szerokości około 50 km.

Z kolei specjalnie chroniona przed wycinką Puszcza Piska i lasy ciągnące się na zachodzie aż za Szczytno skutecznie zabezpieczały południową flankę tej linii obronnej. Podobną rolę odgrywała na wschodzie Puszcza Borecka, utrudniając  podejście pod Giżycko. Strefa Wielkich Jezior Mazurskich stanowiła główną, skuteczną osłonę położonych dalej na zachód części Prus Wschodnich z najważniejszymi miastamioraz węzłami komunikacyjnymi. W kolejnych latach, już w czasie trwania I wojny światowej, do 1917 roku ukończono nową sieć umocnień, nazwaną Giżycką Pozycją Polową. Obejmowała ona aż 255 schronów, tworząc zamkniętą strefę, mogącą bronić się nawet w okrążeniu.

Po I wojnie światowej położenie regionu stało się jeszcze gorsze niż przed jej wybuchem. Ponownie Prusy Wschodnie były eksklawą, otoczoną terytoriami Litwy i Polski. Znów władze niemieckie, zwłaszcza za rządów Hitlera, zmierzały do zajęcia rozdzielającego niemieckie terytoria polskiego „korytarza”. W planach wojennych hitlerowców Prusy odgrywały jednak nie tylko rolę przeznaczonej do obrony, wysuniętej flanki. Stąd mogła też ruszyć oskrzydlająca polską armię ofensywa, co stało się faktem we wrześniu 1939 roku. Wcześniej, po 1935 roku, rozbudowano znacznie fortyfikacje Giżyckiej Pozycji Polowej, tworząc tzw. Giżycki Rejon Umocniony. Wraz ze starszymi bunkrami, w okolicach Wielkich Jezior Mazurskich było już łącznie około pół tysiąca schronów! Uzupełnieniem były linie zasieków, zapory przeciwczołgowe i sieć wewnętrznych linii komunikacyjnych. Kiedy 2 lata po wybuchu wojny między ZSRR a Niemcami sytuacja na froncie wschodnim zaczęła odwracać się na niekorzyść III Rzeszy, umocnienia wschodniopruskie ponownie uzbrojono i zaczęto ich rozbudowę. Słabo zaludnione i oddalone od stref zagrożonych alianckimi samolotami bombowymi Prusy Wschodnie stały się miejscem, w którym przed wybuchem wojny z ZSRR utworzono liczne umocnione centra dowodzenia. Spośród nich najważniejsza była oczywiście kwatera Adolfa Hitlera: „Wilczy Szaniec” 1 w Gierłoży.

Wódz III Rzeszy bardzo wierzył w wystawione ogromnym kosztem fortyfikacje. Zwłaszcza Giżycki Rejon Umocniony, stworzony w oparciu o starsze dzieła Giżyckiej Pozycji Polowej, wydawał się wyjątkowo potężny i zdolny do długotrwałej obrony. W rzeczywistości zabrakło już czasu i środków na stworzenie nowoczesnych umocnień i system okazał się słaby wobec nacierającej Armii Czerwonej. Dowództwo operujących na tym terenie niemieckich sił zbrojnych zdawało sobie z tego sprawę, dlatego też, wobec oskrzydlenia przez przeciwnika, zdecydowało o oddaniu strefy Wielkich Jezior Mazurskich niemal bez walki.

Po zakończeniu wojny Prusy Wschodnie faktycznie przestały istnieć. Podzielone między Polskę i ZSRR (a dziś Rosję), przestały – przynajmniej w Polsce – odgrywać tak wielką rolę strategiczną. Opustoszałe bunkry i fortyfikacje, w większości wysadzone w ostatniej fazie wojny, niszczały przez długie lata. Część zajmowało i nadal zajmuje wojsko. Dopiero ostatnimi czasy coraz więcej amatorów przygód zaczęło eksplorować tajemnicze budowle, a dziś ich śladem podążają turyści.

Pliki do pobrania ( pdf  )
Wydawnictwo: "Szlak Fortyfikacji" - wersja PL

Źródło: Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego Departament Turystyki. Wyd."Szlak Fortyfikacji"
Fot. Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego Departament Turystyki. Wyd."Szlak Fotyfikacji"